Do ptaków mamy zawsze
Do ptaków mamy zawsze sentyment datujący się jeszcze z lat szkolnych, kiedy uczono nas zakładać budki dla szpaków, żeby miały się gdzie gnieździć, a zimą budować karmniki dla sikorek, jemiołuszek czy nawet wszędobylskich wróbli. Kiedy pewnemu sadownikowi w Nowej Zelandii powiedziałem o budkach dla szpaków, jakie wieszamy u nas, spojrzał na mnie, jakby nie był pewien, czy jestem przy zdrowych zmysłach. I on zbudował kilka lat temu klatkę pokaźnych rozmiarów, bo 2-hektarową. Nie była to jednak klatka dla ptaków, tylko klatka przeciw ptakom, klatka na czereśnie. Cały 2-hektarowy sad czereśniowy otoczony był siatką drucianą nie tylko z boków, jak nasze sady dla ochrony przed zającami, ale I z góry, dla ochrony przed ptakami, głównie szpakami. Przed wiekami w Nowej Zelandii nie było szpaków. Przywieźli je po-I cm Anglicy i wypuścili, aby się zaaklimatyzowały i przypominały Im kraj ojczysty. Tymczasem szpaki tak się rozmnożyły, że stały sit; prawdziwą plagą. Nie można w. Nowej Zelandii uprawiać czereśni na odkrytym gruncie, bo ani jeden owoc nie uchowałby się przed nimi. Wszystkie sady czereśniowe w tym kraju są tak właśnie przed szpakami chronione. Bardzo podraża to produkcję czereśni, które w Nowej Zelandii są tak drogie, że uchodzą za prawdziwy luksus.
Dekoracje wnętrz | |